piątek, 7 marca 2014

Nawiedzony Dom

     Pewnego razu grupa nastolatków postanowiła pojechać do nawiedzonego domu. Dzień zaczął się całkiem normalnie, nikt niczego nie podejrzewał.                                                             Zrobiło się późno, poszli spać. Jedną z dziewczyn obudził złowieszczy jęk, była przerażona. Chłopcy z ciekawością wyruszyli sprawdzić co wydało z siebie te straszliwe odgłosy. Nagle znaleźli coś niesamowitego. Na ścianie zaczął pojawiać się i znikać cień kobiety. Mike najstarszy z grupy wrócił do dziewcząt. Młodsi jednak zostali. Nagle dwóch chłopców zniknęło. Po prostu,nikt nic nie widział. Grupa próbowała uciec, ktoś lub coś zamknęło drzwi. Emily, najmłodsza z dziewczyn ujrzała jasne rażące światło, a w domu nie było prądu. Po chwili drzwi się otworzyły. Wszyscy zaczęli uciekać. Wyszły wszystkie dziewczyny, lecz tylko 3 chłopców. Dwójka została.                                                                                   Cztery osoby zagłosowały żeby wrócić i uratować kolegów. Jednak reszta, by wrócić do domu i zapomnieć o tej mrocznej wizycie. Aby uwolnić przyjaciół poszli Mike, Alice, Mandy i Nicole. Inni wrócili do domów. Alice otworzyła drzwi, Mike wszedł pierwszy. Mandy pilnowała, aby nikt nie zamknął drzwi. Alice stała na czatach. Mike i Mandy zeszli do piwnicy, ujrzeli tam... Zaginionych.

To byłoby zbyt proste - powiedziała Mandy. 

Mieli rację. To była zasadzka.                                                     W tym samym czasie reszta była w drodze do domów. Nie, powrócili uwolnić pozostałych. Czwórka nadal czekała w zamkniętej piwnicy. Krzyczeli, płakali, tracili nadzieję, że kiedyś się wydostaną. Nie można było wejść, ani wyjść z nawiedzonej posiadłości. Dom więził tam czwórkę błagających o pomoc nastolatków.                                                                Słuch o nich zaginął. Do tej pory ich nie odnaleziono, lecz przyjaciele wciąż myślą, że ten dzień kiedyś nadejdzie.

                                      Pozdrawiamy
                                             MJ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz