Emily straciła rodziców, trafiła do rodziny zastępczej. Rok później wróciła do starego domu jej rodziców. By znaleźć dowód, że jej rodzice nie popełnili samobójstwa. Nie odnaleziono ich ciał. Policja nie uzasadniła ich zniknięcia, aby nie wyjaśniona śmierć kochającej się pary, nie dręczyła ich bliskich, wymyślili, że popełnili samobójstwo. Dziewczyna nie chciała w to wierzyć. Wiedziała , że coś jest nie tak. Dobrze znała swoich rodziców i wiedziała, że nie mieli powodu do popełnienia tego czynu. Dom stał pusty i zamknięty. Na drzwiach widniała jedynie poplamiona kartka z napisem "Na Sprzedaż". Zapukała, ale nikt jej nie otworzył. Odeszła, pomyślała że po prostu przyjdzie innym razem. Jednak nie przyszła... Po prostu nie czuła takiej potrzeby, ale nie zapomniała o rodzicach. Kilka lat później, gdy Emily była już dorosła, miała kochającego męża i dwójkę dzieci postanowiła odwiedzić swój dom, kupić go i wyremontować. Zamieszkać tam i wieść spokojne, uczciwe życie. Szybko udało jej się spełnić swoje marzenie, nie było wielu chętnych do jego kupna. W rodzinnym mieście chodziła pogłoska, że dom zamieszkiwali samobójcy. Podobno nocami mordują oni, tych którzy mieli odwagę wejść do ich posiadłości. Emily nie dała się na to nabrać, chyba już zaczęła wierzyć, że to było zwykłe samobójstwo, nareszcie dorosła. Pewnej nocy Emily długo nie mogła zasnąć. Dzieci już spały, a mąż był na nocnej zmianie. Podłoga zaskrzypiała, kobieta była wręcz pewna, że któreś z jej pociech też męczy bezsenność. Przyjdzie poprosić ją o pocałunek na dobranoc i ponownie zniknie w rogu sypialni. Patrzyła w przenikliwą ciemność, znajdującą się za drzwiami, oczekując że pojawi się tam znajoma twarz. Pomyliła się. Nikt nie nadszedł. Drzwi uchyliły się nieco bardziej, pomyślała że to wiatr. "Wiatr? Przecież zamknęłam okna..."- przeszło jej w głowie. Spojrzała na białą ścianę, zaczęło pojawiać się na niej słowo... napisane ludzką krwią. "ZGINIESZ. JESZCZE WSZYSCY ZGINIECIE.", obawiała się że kupno tego domu, to nie był zbyt dobry pomysł. Wybiegła z łóżka, poszła na górę, obudzić Eleonor, jej czternastoletnią córkę. Ona spała. Emily stanęła nad nią i zaczęła wrzeszczeć, aby się obudziła. To się nie stało... Zawiozła ją do szpitala i okazało się, że ona nie żyje...
Innego razu na ścianie przy jej łóżku pokazało się "TWOJA CÓRKA. NADEJDZIE I PORA NA CIEBIE.". Chciała udawać, że tego nie widzi, ale nie potrafiła. Kilka dni później umarł jej syn. Emily znalazła go martwego, leżącego przed drzwiami domu. "TERAZ TWOJE DZIECI. WYNOŚ SIĘ STĄD, JEŚLI CHCESZ UNIKNĄĆ KOLEJNEGO ZABÓJSTWA.". Kazała mężowi nie wychodzić z domu, nie zasypiać, być blisko niej przez cały czas. Nie chciała, żeby umarł. Sprzeciwił się jej, stwierdził, że to o czym mówi to zwyczajne głupstwa i chore paranoje.
W pewną niedzielę, ktoś dosyć głośno zapukał do drzwi. Otworzyła drzwi, ale zaczęła już tego żałować. Przyszedł telegram o morderstwie jej męża. Znaleziono go w jego biurze, gdy był jeszcze w pracy. Leżał na podłodze cały zakrwawiony, z nożem zaciśniętym w ręce. Jego twarz była blada jak śnieg, a na ciele znajdowały się liczne obrażenia. Na tym świecie była sama jak palec. Nikogo kto ją wesprze, pocieszy.
"WE KRWI SIĘ URODZIŁAŚ. WE KRWI UMRZESZ." - gdy to zobaczyła niemal oniemiała. Kolejny napis na ścianie, jednak najbardziej przerażający. "Nie pozwolę się zabić, ja nie chcę umierać." - pomyślała. Po czym wzięła największy nóż jaki znalazła i poderżnęła sobie gardło, krzycząc "Nie zabijesz mnie! Nikt mnie nie zabije! Już zawsze będę taka! We krwi! Już zawsze będę we krwi!" Emily po swej śmierci zabijała wszystkich, którzy stanęli jej na drodze. Do tej pory w pewnym, małym miasteczku stoi dom, który jest nawiedzany przez samobójczynie.
POZDRAWIAMY
MJ
POZDRAWIAMY
MJ
Trochę przerażające i długieee
OdpowiedzUsuń